Jak codzień, spacerowałam po okolicach watahy. Nagle słyszałam jakieś szmery w głębokich i wysokich krzaczorach! Byłam gotowa do ataku. Nagle jednak zobaczyłam wilcze skrzydła. Wyglądały jak te od Thompsona! Wilk pokazał sie cały. Myślałam że popłaczę się ze szczęścia! TO THOMPSON!
Rzuciłam się radosna na Thompsona. Thompson odwzajemnił uścisk. Byłam przeszczęśliwa! Zobaczyłam swojego ukochanego od czasu wojny na której zaginął!
-Tęskniłem. Powiedział Thompson.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze! Martwiłam się o ciebie jak nie wiem co!
Razem poszliśmy na teren watahy. Tam zwołałam wszystkie wilki aby mianować Thompsona Bethą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz